poniedziałek, 18 stycznia 2010

nowy rok.... jaki będzie....

świąteczne gotowanie



No i mamy Nowy Rok. Co prawda weszliśmy w niego z chorobami, ale zakładam, że limit wirusów mamy wyczerpany.
Zaczęliśmy z infekcjami ale też z nowym członkiem rodziny- a właściwie to to dziewczyna jest. Ma na imię Shanti, ma 2 miesiące, ostre ząbki, mięciutkie futerko (nie zawsze podoba jej się jak to sprawdzam) i ciągle za mną biega.


Mama rośnie- mówię czasem do pępka- niech mnie młodzież słyszy i się przyzwyczaja- w końcu musi wiedzieć kto tu rządzi :)

Rozwijam talenty aktorskie, wokalne, a jutro będę rycerzem- z prawdziwym mieczem, tarczą, zbroją i.... rysą na policzku.

a ostatnio nad ranem mówię tak:
-mamo, a moja skóra na ręce to jest gęś
/na początku rodzice nie załapali jakoś o co mi chodzi- ech....wszystko trzeba im tak dosłownie/

Brak komentarzy: