środa, 31 stycznia 2007

Rosnę!!!

No i zacząłem IV miesiąc swojego ziemskiego zywota! Rosnę- a co! No i postanowiłem coraz więcej rozmawiać z rodzicami i ogólnie wszystkimi co się nawiną. Ostatnio nawet wymieniłem kilka zdań z panią doktor. Bardzo ją lubię bo zawsze się do mnie usmiecha i ogląda z kazdej strony- i mówi, ze jest ze mnie bardzo zadowolona! Gorzej z jej kolezanką bo ona zawsze mnie kłuje.... Ale na szczęscie mozna sie przytulić do taty a mama ucałuje i juz jest dobrze.


Aha- chciałem jeszcze powiedzieć, ze rodzice zabrali mnie znowu w góry! Teraz juz wiem co to ZIMA!

Zima


Przyszła ponoć do nas zima. To moja pierwsza. Mama cos mówiła o sankach ale nie wiem o co chodzi. Ogólnie to mało tą zimę widzę bo jak wychodzę na spacer to mnie szczelnie zawijają i od razu zasypiam. No i rzadko pamiętam powrót do domu- tak mi sie dobrze spi na dworze ;)

piątek, 26 stycznia 2007

Konik




mam kolorowe zabawki, które nade mną wiszą. Najbardziej lubię konika (oczywiscie zaraz po małpce) bo można go fajnie złapać za nogę.

Dzień Babci




Na pierwszy Dzień Babci zaprosiłem ją na obiad do knajpki (rodzice mi podpowiedzieli której). Podobało nam się bardzo. Ja tez tam zjadłem małe co-nieco. Jeszcze drugą babcię i dziadka wysciskam jak tylko wrócą z ferii z moim kuzynem Witkiem.

Kolega


Aha, no i poznałem jednego fajnego chłopca. Jak ja się usmiecham to on tez się cieszy, a jak płaczę to on razem ze mna. Ale nawazniejsze, ze mam w końcu z kim pogadać po swojemu.

rozglądam się


Odkąd postanowiłem sam dźwigać swoją głowę, mama i tata noszą mnie częsciej na rękach tak, zebym mógł oglądać swiat! Ta klatka schodowa była szalenie ciekawa....

Styczeń 2007

Zaczął się Nowy Rok, cokolwiek to znaczy ;) Na Swięta byłem z rodzicami i babcią u dziadków w Swidnicy. Była duza choinka i prezenty. A poza tym postanowiłem, ze zacznę rozmawiać z rodziną. Zacząłem delikatnie od guuuuu, ajgooooo, laaaa, giiiii itp. Wszyscy są zachwyceni. A cieszą się tym jak dzieci. Więc staram się jak tylko nie spię do nich mówić. Czasem jednak nie wiedzą zupełnie o co mi chodzi i muszę sobie pokrzyczeć. Ale ogólnie jestem grzeczny (tak mówią) więc to chyba dobrze....

Grudzień 2006


No już coraz więcej wiem i coraz więcej widzę. W grudniu było fajnie. Nadal odwiedzało nas dużo ludzi (ciągle nie pamiętam wszystkich imion) ale juz niektórych poznaję! Poza tym rodzice wzięli mnie do koscioła i zostałem ochrzczony! Byłem tez na pierwszej wycieczce w góry, ale niewiele widziałem, bo mama mnie szczelnie zasłoniła, bo wiało! Ale na chwilę mi się odsłoniło i widziałem fajne górki ;) Ciekawe kiedy rodzice znowu mnie tam zabiorą...


Pierwsze dni











Troche byłem w szpitalu, ale potem zabrali mnie do domku. Tam dopiero jest fajnie. Mam swoje łóżeczko, zabawki i nawet lampke z gwiazdkami ;) Tylko tu tyle nowych rzeczy, musze się im wszystkim dokładnie przyjrzeć i zapamiętać. Aha, więcej moich zdjęć znajdziecie tu http://picasaweb.google.pl/serwatki

środa, 3 stycznia 2007

Narodziny- 29 X 2006



Czekali, czekali i sie doczekali.... Bardzo juz chciałem zobaczyc rodziców bo od dluższego już czasu tylko ich słyszałem. Najpierw było mi zimno więc się troche podarłem. Ale to im chyba pasowało bo się ucieszyli, że ja płaczę. Potem tata pojawił sie z nożyczkami i odciął ten łańcuszek co sie nim bawiłem przez tyle czasu, a który łączył mnie z mamą. No to pierwszy raz będę trochę dalej. Ale co tam- cały swiat na mnie czeka!


Początek


Od tego się zaczęło.... ;) Ale była radocha. Jestem jeszcze bardzo malutki, ale dałem już znać rodzicom, że jestem... A co! Niech wiedzą! Dobrze, że uważali na mnie na tych nartach... No nic ide dalej spać... a oni niech się cieszą.