sobota, 27 grudnia 2008

kończy się rok....

a ja mam pare nowych ulubionych tekstów:
-mamuś ja ciebie kocham, dlatego nie płacz
-mamuś ja ciebie kocham dlatego ciebie nie biję :)
-mamuś, jesteś ucieszona?
-dobranoc tatuś, kocham cię, do jutra, śpij dobrze....
-kucnij tu sobie, daj mi rączkę i śpiewaj przybieżeli do Betlejem pasterze

ech.... fajnie mają ze mną...
ps. jutro wrzucę parę fotek, bo rosnę i rosnę :)

spotkanie wigilijne u mojego przyjaciela Antosia

bardzo się lubimy :)

to jakie to ciasto ma być? suche? mokre?

wtorek, 16 grudnia 2008

dobranoc

robię się coraz bardziej kulturalny :) dalej pokazuję rodzicom, że nie trzeba jeść, żeby żyć, ale... wieczorkiem jak z mamą śpiewalismy kolędy, to mówię....chcę powiedzieć tacie dobranoc......
No i wyszlismy.... tato sobie cichutko cos na komputerze robił a ja:
"przepraszam tatus.....przepraszam..... chciałem dobranoc powiedzieć (i dałem buziaka)"
No i powiedzcie, że nie jestem kochany..... :)

środa, 10 grudnia 2008

NIE i wujek z Francji

Ależ długo nic nie pisałem... hmm od czego by tu zacząć.
Łóżeczka nadal nie ma.... może jakiś Anioł (będzie musiał byc silny) mi jakieś przyniesie? W końcu już nie jestem małym dzieckiem...musze mieć coś dorosłego..
Poza tym to mięliśmy teraz w domku wujka przez kilka dni.... ale musiałem sie szybko nauczyć trochę francuskiego i angielskiego, żeby się z nim dogadywać. Całkiem nieźle mi to wychodziło, szczególnie, że wujek przywiózł mi piękne LEGO ze zwierzakami :):):)
Ale przez te kilka dni rzeczywiście mój rozkład dnia ulagał pewnym zmianom- a to do babci, a to z tatą więcej (np byłem TYLKO z tatą u Pani Doktor!!!)... a w niedzielę pojechaliśmy wszyscy razem na lotnisko i widziałem wielkie samoloty jak lądowały i startowały...fajnie było :)
Teraz wracam do swojego rytmu.....
Ostatni czas sponosruje słowo: NIE!
-nię będę jadł chlebka
-nie chcę pomidorka
-nie chcę zupk
-nie pójdę na dwór-nie chcę rajtuzów/butów/spodni/koszuli
-nie wózkiem- na rączkach!-nie chcę klockami się bawić... przykro mi
-nie chę rysować
-nie idę się kąpać....
itd itp.... mama wygląda na zmęczoną czasami :)ale jest jeden plus- przestała mnie namawiać do jedzenia.... mówi coś w stylu: Nie chcesz- nie jedz. Kiedyś musisz zgłodnieć!
..... ta...... muszę? :)

wtorek, 25 listopada 2008

łóżeczko czy łóżko

jako, że ostatnio sypiam w pokoju rodziców (przez moje ciągnące się przeziębienie) polubilem ich łóżko również. Wczoraj po 22-giej tato po raz trzeci przyszedł położyć mnie do mojego łóżeczka.... Nie dałem jednak za wygraną- jak rodzice wrócili na górę to ja już smacznie sobie spałem na samym środeczku łóżka rodziców, nie ma to tamto, wybrałem miękką podusię i przykryłem się ładnie kołderką :)
Może czas na większe łóżeczko dla mnie?

czwartek, 20 listopada 2008

dentysta

z tatą w lesie

szukam mamy.... a mama mnie :)

grywamy sobie z tatą wieczorami


Dobranocny Ogród (przy którym tańczę z Maka-paką), Strażak Sam i Miś Uszatek to coś dla czego zrobię wszystko! Czasem też stawiam konstrukcje architektoniczne z moich klocków i jakoś leci ten czas. Ale już chciałbym trochę pogadać z kumplami..... Ostatnio ciocia Anetka zrobiła nam niespodziankę i zapukała znienacka..... a ja przywitałem ją czułym: A gdzie jest Antoś????!!!!
Też ponoć choruje więc musimy jeszcze poczekać ze spotkaniem.... trzymaj się Antosiuuu!!!!!!!!!!
Miałem też niezłą przygodę- rodzice zabrali mnie do dentysty!!! Cały poprzedni wieczór ćwiczylismy: AAAAAAAAAA, i całkiem nieźle mi to wychodziło.... ale u cioci Ani to już były dużo ciekawsze sprzęty niż moje:AAAAAA...Najfajniejsze te na kabelkach- mogłem dmuchać z takiej rurki, podnosić i opuszczać fotel, zapalać i gasić lampkę, nalewać wody do kubeczka.... super.... Ząbki pokazałem tylko na momencik....ale ciocia powiedziała, że są zdrowe! :)
Na koniec dostałem traktor! Taki jestem dzielny gość!



urodzin cd

druga impreza urodzinowa była równie udana- dziadek z babcią przywieźli mi piękny pociąg, wujek Szymek statek co pływa w wannie i gra, a ciocia Asia- puzzle z autami! Już sobie całkiem nieźle z nimi radzę! :)
Trochę niestety choruję, więc mamie ciężko odmówić jak przychodzę i z pięknymi oczkami mówię: daj bajkę na chwilę, proszę..... Dlatego mam teraz sporo luzu... :) No i spać z rodzicami czasem można! Muszę szybko wyzdrowieć bo do weekendu ma być śnieg i będziemy lepić bałwana! :)

piątek, 31 października 2008

dwulatek

jestem zabieganym dwulatkiem, ale spieszę poinformować, że właśnie dziś po raz pierwszy załatwiłem również tą drugą „większą” sprawę w ubikacji!!!!! :) nie obyło się bez fotoreproterów i błysków fleszy... ( na szczęście dopiero po akcji :) )
Poza tym w urodziny szalałem z kumplami z podwórka po naszym domu, który babcia z mamą ozdobiły balonami, serpentynami i masą zabawek :) Jednak pociąg Antosia i tak zrobił największą furorę i wszyscy chcieli sie nim bawić :)
Dziekuję wszystkim ciociom, wujkom i koleżankom, kolegom za cudne prezenty i wesołą zabawę :) może jakieś poprawiny?

wtorek, 28 października 2008

wielki dzień




tak.... małe podsumowanie
-jestem na tym świecie już 729dni! czyli jutro PEŁNE 2 lata!!!!
-mam 16 zębów
-ważę ok 11,6kg
-powtarzam w kółko : kocham Cie mamuś/tatuś
-mam swój duży pokój i traktor
-dostałem też nową gitarę!!! tylko dla mnie! już nie muszę się dzielić z mamą
-ulubiona piosenka: Jożin z Bażin, Sto lat i Jedzie pociąg
-ulubione zwierzę: ślimak
-ulubiona... rzecz: księżyc
-zasypiam przy: Misiu Uszatku (soundtrack)
-zainteresowania: muzyka, piłka nożna, budownictwo ( na razie klockowe)
-ulubiony obiad: pomidorowa i knedle ze śliwkami


A dziś tato poprosił, żebym mu opowiedział o zwierzaku..... zacząłem tak:
świnka.... tu ma uszy (pokazując) a wczoraj widziałem sowę....
...sowa... sowa...też ma uszy.... sowa siedzi na drzewie wysoko
[opowiedz mi o sowie]
sowa tu ma skrzydła i tak sie patrzy (robiąc kółka wokół oczu)
dziś zbudowałem też pociąg z klocków a potem tunel i ten pociąg pod tym tunelem jechał.... a obok stał dom i amen.....
jutro wielki dzień, muszę się wyspać :)

środa, 22 października 2008

noc bez rodziców

nie jestem już małym chłopcem, potrafię zostać całą noc bez rodziców... a nawet dwa dni do tego! Byłem u dziadka i babci a mama z tatą pojechali na jakiś koncer Dżejmsa Blanta czy coś... aż do Lipska (to ponoć daleko). A ja miałem dwa dni zabaw z dziadkami i kuzynką! Fajnie było, z babcią rysowaliśmy dużo i graliśmy w piłkę a z dziadkiem szukałem sów na drzewie- są!!! :) I dziadek kazał mi ich pilnować a sam poszedł po aparat i robiliśmy im zdjęcia!
Od czasu do czasu przypominałem sobie, że kogoś tu brakuje i trochę mi się ckliło, ale ogólnie dałem radę! A rodzice z koncertu przywieźli mi moją pierwszą prawdziwą gitarę!!!! Teraz to dopiero będę grał!
Poza tym to dyskutuję dużo.... a co- uczyli mówić to teraz niech ze mną rozmawiają!

Franek, gdzie są baterie do pilota?
-Nie wiem
Ale ty je schowałeś?
-Nie
Jak to nie? widziałam....
-Telie, telie......Możie...... tu, tam są! (pokazująć pod kanapę)
ale tam nie widzę, ..... przypomnij sobie
-mmmmm...... tam nie ma
no nie ma, więc gdzie są?
-tam!!!!! (biegnę do kuchni i kładę się przed lodówką)
acha.......no ale kto je tam dał?
-mmmmmmm......no Tanuś dał
no i jak my je wyciągniemy?
-nie wiem......

Franuś idziemy dalej?
nieeeee..... jestem męcziony, muszem począć....

piątek, 10 października 2008

mówię

-piesek robi hau hau, hau hau, a kotek robi miauuuu, a jak robi konik? konik robi ihaha ihaha....
- patrz misiu, tu jest simak, widzisz? zobacz, simak simak wistaw rogi, zobacz idzie!!!!!
- a co to jest? to jest sięzyc, duzy siężyc, mały sięzyc, duży siężyc, mały.... oooo! patrz
-mamuś, mamuś!!! mam dla ciebie kwiatka! chodź, zobacz, widzisz? kucnij sobie,..... proszę........
-mamuś, jesteś tam na górze? Ja też cem w góle! (lub druga wersja: jesteś tam w dole?)
-tam leci smolot, widzisz, o tam! lysuj smolot duży! lysuj kopter (heli-) i mały kopter! Ooooo... jest kopter... jeszcie

takie to rozmowy sobie prowadzę... czasem z mamą, czasem z tatą, czasem z samym sobą :)

wtorek, 7 października 2008

siku

nie ma to tamto. staję się męzczyzną! sikam sam! pampersy są dla mięczaków!
rodzice szaleją ze szczęścia.... nie wiem czemu bo przeciez zawsze wiedziałem o co chodzi z sikaniem tylko dopiero teraz postanowiłem oznajmiać im uroczyście i oficjalnie,ze
CHCĘ SIKU MAMUŚ! (TATUŚ)
Po czym wołam:szybko szybko szybko... jak biegną ze mną w kierunku łazienki....
ech.... jak fajnie bez pampersów! niech zyje swoboda!!!!

poniedziałek, 29 września 2008

krasnoludki i Wedlowskie wafelki

Odwiedzam wrocławskie krasnoludki. Fajni goście z nich :) Jeden to nawet chciał dać mi stówę... ale akurat nie potrzebowałem.

Mama chodzi ze mną do pani doktor, która podłącza mi takiekabelki i dzięki nim leczą się moje alergie. Fajne tam bo duzo zabawek, więc sie bardzo nie nudzę. Poza tym rodzice próbują cały czas coś czarować, zebym sobie spokojnie w miejscu posiedział :)

Ostatnio spotkałem się tez z mim młodszymkolegą Szymkiem. Wybraliśmy sie na lody do Wedla.... no dobra... na wafelki :) A ze Szymek jest mniejszy to pomogłem mu zjeść jegowafelek równiez! Fajny z niego kumpel!


Z ostatnich tekstów:

-mamuś nie bój się, tu jedzie strazak! :) (nad ranem pokazując straz którą zbudował)
-franus będzie kotlecika jadł, AMMMMMMMMM!!!!!!!!!

... i śpiewam:
-pola doblanoc, bo ksiezic sieci, dzieci misia misia........
-stazak sam...llalalalalam, starazak sam.....
....zapytuję :
[mama]-zobacz Franus, gwiazdy!
-duzo, nieeee?

a jak coś nabroję i przperaszam to mówię
-przeplaszam mamuś, nie ciałem.....
albo
-kocham cię mamuś
Aha- no i gram na gitarze, śpiewam, tańczę i rysuję. Mama obiecała ze wstawi jakieś filmiki wkrótce a tymaczem moja "myszka" narysowana całkowicie samodzielnie: zaraz gdzie ona była.........................................



czwartek, 25 września 2008

dwa trzy osiem

czasem jeszcze sie zapominam i .... gryzę.... mama i tata tego nie lubią i każą mi potem stać w kącie. Ale ja jestem rozsądny chłopak i dziś np nauczyliśmy się przepraszać na "trzy czte i ry"... Tzn mama tak mówi... po czym razem całujemy tatę (to on padł ofiarą)
Tylko po dwóch razach "trzy czte i ry" wymyśliłem nową, oczywiście lepszą zabawę... całujemy dalej ale to ja mówię:
dwa trzy osiem!!!! ( i całus)
lub
trzy osiem dziewięć!!!!!!!! (i całus)
lub
trzy dwa pięć!!!!! ( i całus)

rodzice szybko zakaceptowali nowe zasady :)

sobota, 20 września 2008

gadam i gadam

rodzice maja niezły ubaw, ciekawe czemu.....
ostatnio poszliśmy z mamą do lekarza (bo jestem trochę chory) i czekając w kolejce mówię: idź do dola, (mama:gdzie?)- do dola!, (mama: ale nie rozumiem) idź do pani dotol!!!!!
Alez cięzko się czasem dogadać :)

poza tym ciągle łapię kogoś za rękę, ciągnę do piankowych puzzli i mówię: Buduj dom Flanusi!

-narysuje ci auto
-nieeee, ponciong rysuj! tu tuuuuuuu

-a czyj to pociąg?
- Mój to ponciong jest!
-Franuś będzie rysował taktol
Babcia nauczyła mnie tez wierszyka i mówię tak:
(Proszę)- pańsia oto miś,
(Miś jest) badzo (grzeczny) dziś,
(chętnie pansiu) łape poda (nie chce podać) oj to szioda

aha- mama kazała mi się nakremować- równo?

poniedziałek, 15 września 2008

nowe zdjęcia

jako, ze jest ich duzo zapraszam do mojego albumu na picasie :)
patrz sznurki :)

czwartek, 11 września 2008

wycieczka


wybraliśmy sie z rodzicami w góry.... no.... takie małe, do Ścinawki. Baaaaaaardzo mi sie tam podobało bo byliśmy w agroturystyce (ale trudne to słowo) i było tam pełno traktorów, krowy i psy. Było tam duzo wujków i cioci (troche mi sie mieszały) i troche dzieci. Ale takie małolaty- nikt ze mną nie chciał biegać.... ani Tymuś, ani Hania.....niestety nie dojechał do nas Szymcio z Mateuszkiem. Z Szymciem moznaby pograć :)
w kazdymrazie wpakowali nas w takie śmieszne plecaki i heja na spacer. Muszę przyznć ze całkiem mi się podobało :)więc juz planowany jest kolejny wyjazd! :)
bardzo smakowały mi tez czeskie knedliki.... szkoda, ze nie będę teraz móg łje ść takich rzecz y....... mamamg ffffdffffffdddddxcfgghujk
op5+65
cxzv7o999097cz xcb bq %
mama coś wspomina o jakiejś ostrej diecie.... co za gruby jestem????
za to w rocznicę ślubu rodziców pospałem im do 9,30!!! a potem wstałem, podszedłem do mamy powiedziałem:
mamuś, kocham cię.......

leci wrzesień

o ludzie.... nadrabiamy. ciągle coś się dzieje i nie nadążam :)
ale po kolei..... babcia wyjechała nad morze i troche mi się za nią tęskni...mama na szczęscie znajduje mi duzo zabawy, ale to nie to samo.
Mam juz mebelki wszystkie co chciałem, i mama próbuje mnie nauczyć, żeby wszystkie książki co je mam odkładać..... niech próbuje- ja wiem lepiej gdzie powinny leżeć! :)
Poza tym to szaleję po ogrodzie, zaczepiam psa sąsiadki (ps. niedługo będę mieć swojego to tamtemu troche odpuszczę), zbieram zawzięcie wszystkie ślimaki z ogrodu, jeżdżę na rowerze, trochę czytam no i oglądam moje bajki :) aha- nie mówiłem chyba jeszcze- będę strażakiem! :)
mama juz dawno przestała zapisywać moje nowe słowa, ponieważ powtarzam juz wszystko- no i konstruuję całkiem niezłe zdania złożone.....np

-chodź dalej mamuś
-mamo, ty idź na dór (dwór)
-Fanuś sam jedzie tutaj
-Fanuś tam będzie siedział
-chodż, patrz, o tutaj- widzisz- simak simak iśiaw (wystaw) ogi...o idzie!!!!!
- wstań, posie (prosze), mama idzie na dół/góle
-pociag jedzie, tory o tutaj, patrz, widzisz?
- rysuj, czitaj, wąć zizior (telewizor), baje...... itd
no i lubię wejść rodzicom do łóżka i każe im robić z kołdry MANIOT :) Manioty wogóle są super!

zdjęcia będą jak mama znajdzie kabelek do aparatu :)

piątek, 22 sierpnia 2008

niusy z Kamieńca

aaaaaaaale przerwaa..........
a to wszystko przez to całe zamieszanie z przeprowadzką do nowego domku i brakiem w nim internetu.... na szczęscie nie nudzę się tu- mam wielki kolorowy pokój i w końcu ja i moje wszystkie misie, pieski, klocki, kredki, pociagi, samochody i inne mniej lub bardziej okreslone zabawki- mamy swoje miejsce :)
po schodach juz gnam do góry... pomagam tacie podlewać i kosic trawkę a mamie biegać z mopem i miotłami (bez żadnych aluzji!!:))
troche tu tylko mało dzieci i muszę się dokładnie rozejrzeć gdzie tu je spotkać.
tymczasem idę sie zdrzemnąć.....

poniedziałek, 21 lipca 2008

nocnik

sikam juz do nocnika.... no dobra, moze troche za duzo powiedziane- dziś siknąłem :) ale na stojąco- nie będę przeciez siedział jak jakaś dziewczynka....
Jako, ze biegam po domu w majteczkach mama ciągle pyta czy czasem mi się nie chce..... ale ja wiem jak ją mozna zaskoczyć :) Raz nawet mama wyczaiła "coś więcej", ale na nocnik nie dałem się posadzić- za to poszło nieźle z toaletą!!!!! Moze jeszcze nie do końca pewnie się czuję.... ale bieganie bez pampersa jest fajne..... no i mozna robić niespodzianki! :)

Bałtyk 2008







No i dotarłem w końcu nad to polskie morze.... Najpierw jakoś bałem się tej ilości wody i niespecjalnie chciałem bawić się z mama w skakanie przez fale. Za to piaseczek....mmmmm....miodzio.... ile tylko zachciałem :) łopatki, wiaderka, konewka- w ciągłym ruchu! Jednak trochę kusiło mnie o co z tymi falami chodziło więc zacząłem skakać z mamą.... potem coraz odważniej również sam- musiałem się też przenieść ze względów konstrukcyjnych- piasek przy morzu wiele lepiej chciał się słuchać i moje konstrukcje były trwalsze. Czasem pomagałem też tacie w jego budowlach.

Nad morzem byłem z wujkiem Arturem, ciocią Asią no i moją ulubienicą- Hanią. Wszystkich potrafię już nazwać z imienia i "funkcji" :) Hania to fajna dziewuszka, tylko trochę ją przećwiczyłem- no bo kto to widział tak tylko leżeć i leżeć....Parę razy chciałem ją podniesć i nalegałem- stań, stań.... ale nie chciała a za to rodzice i wujek z ciocią szybko do nas biegli. No własnie- Hanka rośnij szybko- ktoś mi musi te zamki i dołki w piachu pomagać robić!
fajnie było..... no i Berlin widziałem :)
ps. więcej fotek- patrz sznurki!

piątek, 18 lipca 2008

wesele

ale zaległości... ooo ho ho (tak się ostatnio dziwuję)

ale to wszystko dlatego, ze rodzice ciągle gdzies biegają i załatwiają różne rzeczy... tzw "sprawy"... związane z naszym domkiem. Ale nie tylko praca zajęła mi tyle czasu- byłem też tydzień nad morzem! Zaczęło się od wesela wujka Pawła..... w kosciele bywam regularnie więc i tam było głośnie :"Ameeeeeennnnnnnnn" oraz "Aluuuujaaaaa, aluuujaaa".... wujek z ciocią mięli fajnie na weselu- bo były tam konie, kury, kaczki, kozy no i kotek. Nie wspominając juz o wielkiej piaskownicy ze zjezdzalnią i zabawkami :)
Trochę pobalowałem i heja nad morze! :)

sobota, 28 czerwca 2008

duuże



jem to i owo, ale najlepsze i tak są danonki! ogólnie mogliby mi dawać tylko je do jedzenia, po co sobie zawracać głowę jakimiś zupami, a tym bardziej kanapką.... pieczywa coś nie lubię.... więc mama musi się nakombinować czym tu mnie karmić. Na szczęście dają mi mięso- lubię w każdej postaci, ale najbardziej ten kawałek "duże" z taty talerza.
Odwiedziłem ostatnio kuzynkę- coraz bardziej kumata się robi. Próbowałem ją podnieść, bo ciągle by tylko leżała i leżała, ale się nie udało... nawet moje prośby kierowane prosto do ucha: "tań, tań" (wstań) nie pomagały. Cóż- dam jej jeszcze parę tygodni. A poza tym będę ją ćwiczył cały tydzień, bo jedziemy razem nad morze!!!! Ja to już w morzu pływałem nie raz, więc biorę na siebie również naukę pływania! Haniu- fale są super! Nic się nie bój!

z nowych słówek: sześć, osiem, pies, ciocia, Asia, tą, bąć (jak puszczę bąka :)), pupa, .... ale najbardziej i tak powalam wszystkim moim plossię :) (spuszczam wtedy oczka- lepiej działa jak coś chcę dostać :))

poniedziałek, 16 czerwca 2008

siku i kolejne zęby

Odwiedziłem w weekend dziadków i kuzynkę. Fajnie było. A u Hanki to nawet tak mi sie spodobało, że postanowiłem u nich w łazience po raz pierwszy zrobić SIUSIU DO UBIKACJI!!!!!!!!!!! Rodzice pękają z dumy. Wielkie mi rzeczy.... już dawno to umiałem, ale dużo wygodniej jest nic nie mówić- nikt nie ciągnie mnie od zabawek do toalety :)
Z nowych słówek i zdań: słoń, chodź tu, patrz tu, pięć, nie ma tu, ojej popatrz, burza, deścz, małi, duży, no i ciągle ćwiczę to AAAaaameeennnnnnnn...... :) zupełnie jak ksiądz (tak mówią) :)

umiem też rysować głowę- po kolei, są oczy, uszi (moje ulubione), nos, buzia

aha- no i są kolejne zęby- górne trójki- czy ktoś wie ile ich jeszcze tam będzie?

poniedziałek, 9 czerwca 2008

mistrzostwa

zaczeło się! :) piłek w domu dużo, a na dodatek w telewizji zamiast bajek tez ciągle mecze! teraz mogę nie tylko tacie kibicować i wołać "DOOOOOOOOOLLLL!!!!!!"


poznaję też szczegóły gry w piłkę nożną- muszę wiedzieć przecież o co chodzi z tym spalonym, karnym, jedenastką, roznym itd!
Ale to proste jest a ja jestem bystry chłopak i łapię wszystko w mig! :)



sobota, 31 maja 2008

chcę szczeniaka!

robie przymiarki..... do pieska! dziś jeden pan dał mi poprowadzić na smyczy swojego 7-tygodniowego szczeniaka. Przedtem oczywiście bawiłem sie z nim jak szalony- śmiałem się w głos na całą okolicę jak mnie lizał po łapkach, głaskałem, mówiłem cacy itd, itp. No i jak już dostałem tą smycz to od razu pokazałem mamie jaki to będę odpowiedzialny- wziąłem pieska, ruszyłem przed siebie i mówię: CHODŹ! Mama, tata, babcia, pan oraz wszyscy ludzie, którzy się jakoś zeszli po prostu się rozczulili i nie mogli oderwac oczu.... a co w tym takiego dziwnego i wesołego, że 1,5-roczny chłopiec prowadzi małego szczeniaka na smyczy? Przecież wiem dobrze jak się zachować!

ps. fotki i filmiki będą za trochę- rodzice chwilowo bez aparatu

środa, 28 maja 2008

anatomia

jest tak - anatomia- szczególnie twarzy jest mi coraz bliższa... Umiem już powiedzieć: OCZI, NOś, BUZIA, USI..... no i z innych jest jeszcze PIMPAM- to taka dziurka na środku brzuszka! Pokazać mamie to potrafię już dużo więcej- wszystko o co zapyta od razu pokazuję.... kolanka, stópki, paluszki itd :)

Zrobiło się ciepło, więc coraz częściej spędzam prawie całe dni na dworze... a niedługo będę miał własny basen i piaskownice- to dopiero będzie- rodzice nie zagonią mnie do domu za żadne skarby! :)

środa, 21 maja 2008

JAJKO

tak to jest- najpierw mnie uczą, pokazują, czytają....a potem sie doprosić nie można... mowa tu o jajku! znacie wierszyk o jajku? - "a to co, a to co? - jajko drogą szło, napotkało patelnicę i udaje jajecznicę".... no i zamiast spać zacząłem sie późnym wieczorem domagać jaja! Zacząłem od "AM, AM, AM".... więc mama zgaduje:piciu?-NIE, kanapeczkę?-NIE, jabłuszko?- NIE.... musiałem użyć innych metod i pokazałem- TAM, TAM, TAM! (pokazując kuchnię) - a jak byliśmy w połowie drogi pomyślałem, że możeteraz się mama domyśli: BABO, BABO, BABO, BABO.... Ale kiedy mama spojrzała na mnie ze zdziwieniem musiałem już jej dobitnie palcem pokazać o co mi chodziło- i pokazałem kieliszeczki na jajeczka..... Oj nie było łatwo mnie przekonać, ze o 21.30 już nie pora na jajeczka.... ale za to rano były pyszne!
KOMUNIKACJA to jest to!

poniedziałek, 12 maja 2008

słowa...


gadam jak najęty (cytuję).... ostatnim sukcesem są oczy, noc (nos), pacie (jak chcę żeby mama nałożyła mi pastę na szczoteczkę do zębów), bim bam bom, ding dong, choć, nie ciem.....
poza tym znam już prawie cały rozkład lotów nad Wrocławiem... nie przeoczę żadnego z nich, no i nie pozwalam przeoczyć ich też rodzicom- beze mnie by na pewno nie zobaczyli wszystkich!
była też u mnie kuzynka- słuchałem grzecznie rodziców i jej nie biłem i w ogóle byłem bardzo grzeczny.... nawet ją delikatnie całowałem w czółko.... ale ze mnie super kochany kuzyn!

wtorek, 6 maja 2008

zoo

mama z babcią zabrały mnie do zoo... no muszę przyznać, że te słonie i żyrafy to są dużo większe niż w moich książeczkach.

a najwięcej to widziałem misiów..... ale nie reagowały na moje zaczepki i okrzyki: MIŚ! MIŚ! MIŚ!

a odkąd widziałem koziołki co się droczyły to bawimy się w baran, baran "BUĆ" (buć to moja kwestia!)



poniedziałek, 28 kwietnia 2008

nowe hobby


rower jest super.... odkąd mam kask i fotelik wszędzie jeżdżę z tatą :)... ale do pracy nie chciał mnie dziś wziąć.....
dlatego wieczorem była kolejna wycieczka! :)

czwartek, 24 kwietnia 2008

testuję

oprócz cierpliwości i wytrzymałości rodziców (szczególnie mamy) testuję również niektóre zabawki, a ostatnio i elementy naszego nowego domu. Dziś np sprawdziłem czy podłoga nie stuka jak biegam dookoła murków, schody- czy wytrzymają moje bezustanne wchodzenie i zjeżdżanie. Muszę przyznać, że całkiem nieźle to wygląda..... a najfajniejszy bedę miał pokój- taaaaaaaaaki duży a na dodatek w rodku stoi słupek, zeby sie ganiac dookoła!!!! Bomba! zapraszam wszystkich!

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

ja mówię!

i to coraz więcej! Z ostatnich paru tygodni: cicho, mniam, miau (kotek juz nie jest tylko - kici kici), dom, dindong, pan, pies (ale tylko 2 razy mi to wyszło), tum tum- na żabkę,MIŚ (co jest moim ulubionym nowym słowem) no i pięknie naśladuję gołębie- huhuuuuuu!
Wiem też czego chcę i nie waham się o tym mówić.... na ostatniej imprezie rodzinnej (sto lat dziadkom!) ciocia nie wierzyła, więc jej udowodniłem: -zjesz kszkę?- tak, napijesz się herbatki?- tak, zjesz zupkę?- nieeee.....
wszystko rozumiem ;)
a dziś nawet nauczyłem się szeptać!!!

NARTY!

rodzice wraz z dziadkami postanowili zmienić mi trochę otoczenie- a mianowicie zmienić je na górskie! I to nie byle jakie, bo alpejskie! I wszystko byloby naprawdę super, gdyby nie ta podróż... jechaliśmy, jechaliśmy, jechaliśmy.... aż mnie zemdliło.... Narobiłem trochę stresów i bałaganu- nie będę tak daleko jeździć i juz! Mieszkaliśmy w hoteliku przy stoku, ale śniegu było mało.... ale fajniejsze i tak były krowy! Raz zabrali mnie takim pudełkiem na lince wysoko wysoko- ale tam z kolei było biało i mnie raziło! Dopiero jak założyłem okulary można było patrzeć... co...mam delikatne oczka! Widoki były ok, ale fajniesze spod hotelu- na 2 wieze z "dindongami" (opanowałem nowe słownictwo!!), pociągi oraz gondolki! No i kelnerka była super! :)




ps. więcej fotek w albumie... linkujcie!

środa, 26 marca 2008

po świętach


no.... po świętach. Ale spróbowałem rarytasów.... szyneczka, boczuś (no, może nie do końca), sałatki..... no i bohater ostatnich dni- Jajo! Wszędzie tego pełno, ale nie wszystkie mama pozwala mi jeść. Oprócz tego zacząłem tzw suchą zaprawę- biegam całymi dniami po domu- a to w związku z tym, że jedziemy na narty!!!! Tak tak! I to już za parę dni!

poniedziałek, 17 marca 2008

idą świeta

idą święta, biegają zające, a ja ciągle podziębiony ;( już nudno w tym domu troche... Ileż można rozwijać te talenty muzyczno-wokalne. Gram na gitarze , śpiewam, tańczę.... tylko jak wyciągam moje małe pianinko z melodyjkami to rodzice wychodzą (nie wiem czemu). Ogólnie marzy mi się piaskownica, huśtawki, inne dzieci....... a tu zimno, wije... brrr.... gdybym chociaż tak nie kaszlał to bym szalał na dworze.....
Tymczasem zostaje mi robota pomocy kuchennej, sprzątaczki (ze szmatką świetnie sobie radzę), domowego grajka. Dlatego też ćwiczę cierpliwość rodziców, zobaczymy kto pierwszy wymięknie!

środa, 5 marca 2008

gadam

no.... kuzynka ochrzczona! już więcej jej nie powiedzą: Hanka poganka!



Już nadrobiłem zaległości wagowe ze szpitala i jestem szczęśliwy i pogodny! Biegam, nawijam, dyskutuję.... tak tak... postanowiłem rodzicom pokazać, że już naprawdę wszystko rozumiem o co mnie pytają. Jak sie zgadzam to kiwam głową (czasem mówie też: ta), a jak czegoś nie chcę to wyraźnie pokazuję i mówię, że nie. Macham do wszystkich papa, szczególnie jadących w tramwaju- nawet jak go nie widzę- w końcu mama mówi, że mam być kulturalny.


często siedzę też na blacie w kuchni- stamtąd dobre widoki na "dzici" na palcu zabaw.... a jak jest pusto, to mówie mamie: "nie ma"... :)


Jako, że rodzice póki co mi nie podpadli- obdarowuje ich buziakami- tyle im to radości daje.... nie wiem czemu. Lecę na dwór,bo słoneczko.... a na niebie będzie leciał samolot: wuuuuuuu

sobota, 16 lutego 2008

szpital

dopadła naszą rodzinę infekcja.... jelitowa. Najpierw padła mama i zanim zdążyła się wykurować padliśmy my z tatą. Oj nie było miło..... Nie mogłem nic jeść- nie to, żebym nie był głodny- choć apetyt rzeczywiście dużo mniejszy, ale nic nie chciało zostać w środku :( także ukojeniem (chwilowym) było mleczko mamusi.... jedyne co przyjmowałem jako tako ( w ilościach ok 10% tego co zjadałem). Kiedy minęła kolejna doba- a mi nie chciało się już nawet podnosić głowy z ramienia mamy/taty- pojechaliśmy do szpitala. Badanie przeszedłem też obojętnie... nie miałem sił nawet podrywać tej miłej pani doktor. Podłączyli mi taką małą rurkę do rączki i .... piłem....
W trzebnickim szpitalu musiałem być aż 3 dni.... w sali z napisem reżim sanitarny. Nie jadłem, nie piłem.... ;( Apetyt wraca dopiero teraz ( po tygodniu od zdarzenia).... Pielęgniarki i lekarze bardzo mili, ale nie na tyle, żebym chciał tam zostać :) oj...... dobrze być w domku

środa, 6 lutego 2008

jem, czytam, tworzę

ale zaległości.... o mamo....
po kolei zatem
-jem coraz lepiej ;) ale tylko sam! musze się troche wykłucać o dorosłe sztućce, bo rodzice wciskają mi takie dla dzieci....

-odwiedziła mnie kuzynka Hania- pierwszy raz była we Wrocławiu, ale z racji wielkiej zamieci śnieżnej jaka była tego dnia, nie mogłem jej pokazać mojego placu zabaw ani parku... Trudno, następnym razem
- czasem sobie z tatą czytamy
a czasem buduję i tworzę
poza tym mam juz 12 zębów przez co rodzicom nie daję za bardzo spać...ale już niedługo mamo....

sobota, 19 stycznia 2008

wieści różne

tak sobie kombinuję czasami.... np znalazłem baterie wśród moich klocków i wiedziałem, że babcia zaraz powie, że je nie wolno..... więc szybko schowałem ją za plecami i uciekłem za choinkę się jej przyjrzeć :)
a gdy tylko usłyszałem rozmowę natemat prądu to od razu pobiegłem pod stół, żeby pokazać gdzie ten prąd jest i że "nie nie nie" (czyli, że mam nie dotykać)
Oprócz tego stale wykluwają mi się nowe zęby- w sumie mam ich już 10. Gryzę wszystko co się nawinie- nawet mamę....
aha- i jeszcze jeden kumpel mi się urodził- Szymek! :) Ale fajnie!