czwartek, 20 grudnia 2007

zęby cd

przyznaję... dałem popalić rodzicom przez ostatnie kilka dni. Ale dziś pokazałem mamie dlaczego- otóż po długiej przerwie znowu zaczęły mi wychodzić zęby.... dziś np prawa dolna dwójka. I tak oto stałem się posiadaczem 7-ego ząbka!
Aha- oprócz tego zaczęliśmy z mamą chodzić na basen- dziś nawet nurkowałem! tzn nurkujemy od początku- tzn już od ok 4 spotkań, ale dziś to mi się wkońcu spodobało :)

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Hania

no... oto moja kuzynka... :) Jest mała i na razie większość czasu śpi....a jak nie śpi to je... ale dam jej trochę czasu, niech się trochę oswoi z tym wielkim światem. Za to potem jak ruszymy we dwoje!!!!!

a u wujostwa jest zawsze fajnie :)

wtorek, 11 grudnia 2007

MAM KUZYNKĘ!!!!

HURRRRRAAAAA!!!!!!! Zostałem starszym kuzynem!!!! Muszę teraz uważać co mówię i co robię, żeby małolata dostała dobry przykład! W końcu to ja będę Hanię jak sobie oswoić i ustawić rodziców..... ale fajnie... wkońcu ktoś mniejszy ode mnie!
wkrótce będzie jakaś fota to wkleję....

piątek, 7 grudnia 2007

tramwaj

Jako, że rodzice lubią jeździć tu i tam, mama zabrała mnie dziś na zupełnie inną wycieczkę. Nie jakiś tam plac zabaw czy park,nie nie! Pojechaliśmy tramwajem!!! I to bardzo daleko, bo aż na plac Legionów- tam przesiedliśmy się w auto i dojechaliśmy nim aż koło lotniska (wiem, bo juz byłem 4 razy na lotnisku). Odwiedziliśmy bowiem wszystkie ciocie i wujków, którzy pracują z mamą.... sporo z nich pamiętam dobrze- kilka razy ich już widziałem ale część to pamiętam, jak chodziłem z mamą do pracy- tzn pamiętam ich głosy :) Było fajnie- tylko mają dużo stołów, o które można się nieźle trzasnąć... ale za to te przestrzenie i odległości!!! :)
aha- jeszcze tylko chciałem powiedzieć, że bardzo lubię krowy..... i że wszystkie zwierzęta (oprócz piesków) robią :muuuuuuu...

piątek, 30 listopada 2007

co u mnie

pewnie się zastanawiacie :) ano.... skończyłem 13-sty miesiąc swojego życia... biegam po domu, podaje pilota jak proszą, czasem jem, a czasem nie, mama nadal jest najlepsza, gram w piłkę, prowadzę samochód, rozmawiam przez telefon i odbieram domofon. No i wiele innych rzeczy- ale to trzeba mnie odwiedzić to pokażę!

czasem jem rosołek:

rozdaję buziaki:

a czasem jestem raperem

piątek, 16 listopada 2007

śnieg


Mimo zimna i wiatru postanowiłem obadać co sprawiło, że za oknem zrobiło się biało... rodzice coś przebąkują o sankach, ale jeszcze nie wiem do końca o co chodzi. Oprócz tego ćwiczę codziennie moje możliwości głosowe- i wiecie co- coraz więcej umiem! Nie wsytarcza mi już "mama", "tata" itp. Teraz dużo ciekawsze jest intonowanie (trudne słowo) np: " bliebliedadadibidibi da"....Czasem nawet próbuje dobitnie i wyraźnie tłumaczyć co ja chcę lub widzę... ale jakoś chyba mało zrozumienia.... a tak się staram...:)
Często też pomagam mamie zamiatać .... jestem w tym naprawdę dobry... tylko czasem znajduję ciekawe rzeczy, które nadają się jeszcze do jedzenia, ale mamie się to nie podoba... Ale jeszcze lepszy jestem w myciu podłogi... oj jak to lubię- tylko dać mi szmatkę a powycieram wszystko- podłogę, szafki, krzesełka.. i zawsze na koniec zostawiam SIEBIE!

poniedziałek, 5 listopada 2007

chodzę


odkąd skończyłem rok ćwiczę głównie jedną umiejętność- chodzenie. Ćwiczenie to zajmuje mi większość wolnego czasu i czasem ciężko mi wytłumaczyć mamie, że jeszcze przed obiadem muszę koniecznie zrobić kilka (naście) kursów od kanapy do fotela, potem do krzesła i potem do mamy....( w dowolnej kolejności). Dlatego wózka już tak za bardzo nie lubię... A na dodatek wychodzenie na dwór zajmuje teraz dużo więcej czasu przez jakieś rajtuzy, buty, sweter, kurtkę, czapkę i inne zupełnie niepotrzebne mi rzeczy.... Czy oni wszyscy nie widzą, że ja MUSZĘ CHODZIĆ??? :)

środa, 31 października 2007

PIERWSZE URODZINY

trochę nie wiedziałem co się dzieje- choć mama mówiła mi od kilku dni, że będę miał święto, że przyjedzie do mnie dużo gości, że będą prezenty.... Uczyła też dmuchać świeczkę, co wykonałem najlepiej jak potrafię! Dostałem piękne prezenty- autka, buciki, kurteczke, klocki..... po prostu super! Mamo- kiedy znowu zrobimy mi święto?


Okazało się, że następnego dnia! Tym razem miałem trochę więcej rówieśników! Ale była impreza!

niedziela, 28 października 2007

spacery

pogoda bywa różna, jedno jest niezmienne- spacery! Musi już nieźle wiać, padać i wyć, żebym nie wyszedł na dwór! Nie ma to jak park, rysowanie patykami, piaskownica czy plac zabaw :)

październik miesiącem odwiedzin

coraz częściej odwiedzają mnie znajomi- taki jestem fajny. Chyba nikt w to nie wątpi! Przyjechała do mnie Ciocia Asia i jej duży brzuch, w którym ponoć też jest dziecko, oraz Wujek Artur, z którym w końcu nauczyłem się bawić. Dotąd się bałem, że będzie na mnie grać jak na swoich bongosach :)

Innego dnia wpadła też Ciocia Kasia. I bawiliśmy się w odbieranie domofonu. To taka moja nowa rozrywka. Cały czas mówię "Eeeee?" ( halo) na wypadek, gdyby ktoś chciał wejść do naszej bramy. Ciocia jest super i szybko załapała o co chodzi :)

czwartek, 25 października 2007

UK cd

No.... Mama coś mówiła, że nie mogła się zalogować na mojego bloga i dlatego nie było jak wrzucić więcej fotek z Londka. Codziennie ją tym męczyłem i się udało. Oto ciąg dalszy moich wojaży po tym wielkim mieście.

metro.....

spacer ulicami Londynu

budynek Kawalerii ... i Tower Bridge


i ja :)

środa, 17 października 2007

UK

"Londyn? Nie ma takiego miasta.... jest Lądek, Lądek Zdrój...." /MIŚ/ A jednak! Byłem, zobaczyłem, zdobyłem! Dziwny ten kraj... ludzie mało biali- za to z fajnymi warkoczykami, albo ze skośnymi oczkami. Autobus jakis taki wywrócony na drugą stronę- przecież ja już wiem dobrze, z której strony się wsiada! A tu drzwi z drugiej strony.... dowcipnisie....

Podobał mi się ten duży zegar... ale nierobił tak fajnie tik tak jak ten co mamy w kuchni od wujka Sebastiena :)

kamyki za to mają bardzo podobne



czwartek, 27 września 2007

kartka


a oto moja pierwsza "zapisana" kartka w moim życiu! Napisałem też coś na kanapie, ale mama to zmyła... było krzywo czy co?
aha- a tu (oprócz pięknych dolnych jedynek) pokazuje jak mój tato sie cieszy jak się z nim piłką bawię..

wyjście z progu...

... to ja mam całkiem niezłe.... szczególnie z nowego progu na nowy taras w moim nowym domu!

środa, 12 września 2007

Rodos

zostałem światowym podróżnikiem! Rodzice zabrali mnie na pierwsze wakacje na Rodos- to taka mała grecka wyspa. W samolocie było nudno i miałem za mało miejsca na moje hasania więc za bardzo nie pozwoliłem rodzicom relaksować się widokami. Za to na miejscu zupełnie co innego - ciepełko, basenik, morze.......... Jak wchodziłem do basenu to wszystkie dziewczyny do mnie biegły...


pierwsze kroki w morzu

A niektórym pokazywałem "nu nu nu" grożąc palcem :) Szególnie grupa niemieckich turystów śpiewała dokładnie jak im zagrałem, a dokładniej wymachiwałem ;)

Spacer uliczkami miasta Rhodos

Odkryłem też nową pasję- piasek jest po prostu boski!


nie ma to jak buziak od taty


...a potem szybka przejażdżka po mieście....

piątek, 24 sierpnia 2007

ząbki cd

teraz jak juz będę miał komplet zębów (czyt. cztery) to już chyba dostanę schabowego co? Parę dni temu wyszła lewa górna jedynka, dziś lub jutro pojawi się też prawa! Niech to się szybciej dzieje, bo już chcę jeść to co wy............. a póki co..boli i boli..........

poniedziałek, 13 sierpnia 2007

jedzonko

czasem mama eksperymentuje i daje mi jedzonko, żebym sobie sam coś zjadł- ponoć już w moim wieku można....

ale póki co, to poznaję różne rodzaje tzw konsystencji.... tą bardzo łatwo się dało wsmarować w tackę

Ale za to potem jestem niezły gość.....

a tacie to nawet zęby pomagam myć