niedziela, 27 grudnia 2009

święta, święta i po świętach...

Kolejne święta za nami.ubierałem z rodzicami wielką choinkę, która teraz lśni nam kolorowymi lampkami w salonie. Wigilie spędziłem u Babci Teresy- było fajnie, nawet Aniołek przyniósł prezenty- może nie bylem aż takim łobuzem jak niektórzy mówią?
Potem wizyta w Świdnicy- tam szaleństwa prezentowego ciąg dalszy. Dostałem fajną grę z mądrymi pytaniami( z którymi radzę sobie doskonale- w końcu jestem już DUŻYM CHŁOPCEM), samolot, 2 książki z Franklinem, Porche i auto terenowe na pilota :)

Kolędowałem też na całego- nawet nauczyłem rodziców jednej kolędy, której uczyłem się w przedszkolu! Niestety nasze plany szaleństw na śniegu pozostały tylko planami- śnieg cały zniknął z naszego podwórka tuż przed świętami... może jeszcze się uda tej zimy?

Mama jakoś dużo śpi- może jest misiem? Ale tato mówi, że jest troszke zmęczona rosnącym brzuszkiem, w którym siedzi mój BRACISZEK :) ech, a miałem takie fajne imię wybrane dla dziewczynki.....

czwartek, 17 grudnia 2009

różne

leże w łozeczku, niby śpię....i słyszę jak mamusia woła po cichutku:
- Wojtek.......... Wojtek.....

.......cisza... więc ja do mamy:
- Mamo....mamo
-Tak Franusiu?
- Musisz zawółać głośniej Wojtka, bo on nie słyszy..............
- Aha, dziękuję Franio :)

środa, 25 listopada 2009

listopad....

Śpiewam, tańczę, odstawiam piękne ukłony- słowem staję się gwiazdą :) Jutro w przedszkolu mój pierwszy występ- Andrzejki! Będzie Mama, Tata, Dziadek z Babcią i druga Babcia. Będziemy śpiewać do mikrofonu na prawdziwej scenie- a co! W końcu wiem jak to się robi bo wyjazd do opery z kolegami i koleżankami z przedszkola mamy już za sobą.
Poza tym pomagam Babci Teresie w przeprowadzce- dźwigam wielkie worki, pudełka, a dziś skręcałem szafkę....no.. Tato trochę pomagał. Ale dzielnie i walecznie trzymałem mój śrubokręt i tłumaczyłem im: Przecież jestem już dużym chłopcem, to jest mój śrubokręt- poradzę sobie!
Potem jak wracaliśmy do domy na niebie zobaczyłem księżyc- patrz Mamo- księżyc wygląda jak Engystol!!!!!! (dla niewtajemniczonych- to taka tabletka, co jej pół dostaję czasem :)
ach no i skończyłem 3latka!!!!!!!!!!!!

czwartek, 29 października 2009

3 latka

no i mam 3 pełne okrągłe lata! :) jak to zaskoczyłem tatę ostatnio: "jestem sobie przedszkolaczek, nie grymaszę i nie płaczę, na bębenku marsza gram, ram ta tam, ram ta tam :)"
dedukuję, rozmyślam, trochę broję... ale cóż, taki los małego urwisa... ale kochanego urwisa jak mówią mama i tato :)

poniedziałek, 26 października 2009

niusy przedurodzinowe

wielkimi krokami zbliżają się moje URODZINY! :) TRZECIE urodziny:) jak to dzisiaj zaśpiewałem- "jestem sobie przedszkolaczek, nie grymaszę i nie płaczę"....no może nie zawsze do końca tak to jest, ale muszę chyba zacząć zachowywać się bardziej dorośle :)
W weekend byliśmy u babci i dziadka- widziałem sowy! prawdziwe! i się patrzyły na mnie! oprócz tegospotkałem kuzynki- Hanię i Łucję- z Hanką już zaczynam się dogadywać- nawet się bawiliśmy razem w chowanego, w berka i tańczyliśmy razem!
Łucyjka jeszcze malusia, więc nie wiem za bardzo co z nią robić- tańczyć mi rodzice nie pozwolili, grać w piłkę też nie za bardzo chciała.... a w końcu muszę się zacząć uczyć co się robi z takim dzidziusiem, bo za trochę....będę miał takowego w domu!
Ktoregoś wieczoru zapytałem mamę (tak, żeby ich sprawdzić, czy mnie nie bajerują)- a ty dalej masz dzidziusia w brzuchu? -tak, dalej /brzmiała odpowiedź/ - a ty go połknęłaś?
ech.... tyle jeszcze przede mną do zrozumienia!

czwartek, 22 października 2009

kukułka

tak sobie ostatnio wędrowaliśmy w okolicach wrocławskich klinik (odwiedzaliśmy babcię w szpitalu) i nagle mama z tatą zauważyli coś na drzewie- małą, drewnianą kapliczkę... ale, że wtedy jeszcze nie wiedziałem to pytam:
-Mamo, a co to jest?
-kapliczka
-a mogę zobaczyć z bliska? /tato mnie podsadził wysoko, po czym usłyszeli/
A GDZIE JEST KUKUŁKA?

poniedziałek, 12 października 2009

październikowe......

no tośmy się zagapili...tyle czasu bez żadnego niusa.
Trochę chorowałem (choroba załatwiła 20 z 26 moich kolegów i koleżanek w przedszkolu!!!), trochę chorowała kochana Babcia Teresa, trochę chorowali rodzice.... widać przyszła jesień.... deszcz pada coraz częściej, zrobiło się zimno i już nie mogę tyle biegać po dworze co wcześniej.
a wokół... cóż.... urodziła mi się kumpelka- Basia, już się nie mogę doczekać aż ją zobaczę i pogramy w berka-mama mówi, że to nie będzie tak od razu, ale oni nie znają naszych możliwości.
aha- gotuję! ostatnio dzielnie obieram pietruszki, marchewki, cukinię, ziemniaczki! mama ma ze mnie niezłą pomoc!
we wrześniu udało się tez parę razy wyskoczyć za miasto... zaraz wrzucę parę fotek :)
wypad na ślężę
na szczycie

powrót :)

bawimy sie na koncercie w Wambierzycach

Wambierzyce

poniedziałek, 7 września 2009

nocny... Franek

jakoś nie chce mi się spać. może to przez to, że jestem przeziębiony, a może po prostu wyspałem się rano.... w każdym razie dzisiejszy wieczór wyglądal tak:
rodzice położyli mnie do łóżeczka, powiedzieli dobranoc, jak zawsze.... ale ja mam przecież tyle pytań!!!!

-Mamo, mamooooo, mamo.... a tu są potwory i maszkary!!!!
-nie ma kochanie, zobacz, zapalimy światełko i sprawdź. Poza tym masz koło siebie tygryska, Kubusia Puchatka oraz pieska, także się nie musisz bać
-aha


-Mamooo.... ale zostawisz drzwi otwarte?

/10minut później/
-Mamoo.... mamoooo....
-Tak?
-A czemu słonie mają trąby?
(I tu nastąpiła krótka lekcja bilogii)

/10minut później/
-tato, aty idziesz do pracy?

/kolejne 10minut później-rodzice słyszą moje kroki na schodach/
[W]-Gdzie kochanie schodzisz? gdzie masz spodenki? chodź, pójdziemy siku
[F]-Ale ja już byłem :)

/10minut później/
-oj,przecież nie mam swojego pieska, a gdzie on się podział (wędrując po piętrze)....o tutaj jest :)


-Mamooo....a gdzie jest miś kubuś Puchatek?
-No przecież tu leży koło Ciebie...
-hihihi....ale się schował


i tak to godzinki lecą :)

czwartek, 3 września 2009

pierwsza miłość?

A dzisiaj jak mama przyszła po mnie do przedszkola, wziąłem ją za rękę i mówię tak:
-chodź, chodź.... poznaj moją Anię....
No i mama zrobiła wielkie oczy...bo to była moja Malwinka przecież....ech, mieszają mi się te dziewczyny :)

wtorek, 1 września 2009

PRZEDSZKOLAK!!!

No i stało się- zostałem przedszkolakiem!!!! Pierwszego dnia średnio mi sie podobało- tęskniłem za mamą i tatą trochę... Ale był kolega Adrian, co mi powiedział, żebym nie płakał...Jeszcze do końca nie chcę brać udziału we wszystkich zabawach, ale wszystko w swoim czasie!!! W przedszkolu jest wielki czarny pająk, do którego się można przytulić, Bob Budowniczy i tunel! Chodzimy z kolegami i koleżankami na plac zabaw, razem malujemy, wycinamy, malujemy....Ale najbardziej się cieszę jednak jak mamusia po mnie przychodzi :)

górskie wakacje?

wakacje trwały, trwały, rodzice pojechali na jakiś koncert jutu, a ja szalałem z babcią Olą i dziadkiem Jurkiem :) Fajnie było... jak zawsze :)
Potem wystroili mnie prawie w garnitur bo pojechaliśmy na wesele wujka. Impreza niezła, choć najbardziej to spodobał mi się kuzyn Michał- bawiliśmy się sporo razem, ale mało do muzyki, bo była głośna.

Potem w kolejne weekendy trochę wędrowaliśmy- razem z wujkiem Grzesiem, małym Tymkiem oraz wujkiem Kubą i ciocią Asią weszliśmy do schroniska "Pod Łabaskim szczytem"- trochę w plecaku , trochę sam- a co! A, że rodzicom się spodobało, że trochę sie umiem wspinać- w ostatnią niedzielę wakacji wdrapałem się (ZUPEŁNIE SAM!!!) na Ślężę!!! Tym razem z Miłoszkiem i małą Karolką.... Tylko wrócic już nie udało się bez zaśnięcia :)

środa, 22 lipca 2009

sznurki-aktualizacja

jest nowy sznurek- do fotek z wakacji 2009 :)

wtorek, 21 lipca 2009

gaduła

Późny wieczór, stukanie po schodkach....
[tata]-co się stało Franusiu?
-tatusiu, chodź ze mną bo ja nie mogę spać
- a czemu nie możesz spać?
-bo mi się coś śniło
-a co ci się śniło?
-śniło mi się, że mi nie poprawiłeś kocyka

tworzę też ostatnio piosenki, np:
"babciu, babciu, pomóż mi,
bo ja sam nie dam rady"
"mamuś, mamuś kocham cię,
bo ja jestem Franuś twój"

piątek, 17 lipca 2009

lipcowe niusy

ostatnio rodzice coś tam sobie rozmawiali na dole późnym wieczorkiem- więc do nich zszedłem po cichutku, wdrapałem się na kolana mamie i mówię: ja tu z wami posiedzę, bo muszę was pilnować, wiecie?

a jak chcę, żeby mama lub tata się zatrzymali to mówię: Stać w imieniu prawa!!!i robię przy tym groźną minę :) hmmm, ciekawe czemu nie robią zachwyconej :)

poza tym dużo występuję: dziś np dałem pokaz mamie i babci- Bob Budowniczy! po polsku i po angielsku, żeby nie było! Na koniec moje piękne dwa ukłony ( w końcu trzeba podziękować publiczności z każdej strony!) o mały włos nie skończyłyby się upadkiem na głowę! Ale za to nikt tak nisko jak ja się nie kłania!!!

Zacząłem też opowiadać coraz dłuższe historie. Np o Bobie, lub o tym co się będzie działo, lub już wydarzyło. Ostatnio wychodząc z łazienki mówię do taty tak: teraz zawołam mamo mamo, i potem mama zapyta się co się stało, a ja powiem jej, że już się umyłem i będę jadł mleczko, wiesz? (tato odpowiedział: dobrze)
-mamo, mamo!
-co sie stało
-już się umyłem i będę jadł mleczko

hmm... chyba trochę znam mamę i tatę :)

poniedziałek, 6 lipca 2009

lato!!!

Tymczasem po długich deszczowych tygodniach zawitało do nas lato. Szczególnie do ogrodu- objawia się to tym, że mam BASEN :) no i korzystam ile się da. wczoraj to nawet i mamę i tatę wrzuciłem do niego, i to ubrancyh. Ale nie krzyczeli-chyba im też było ciepło :) Poza tym imprezka za imprezką... Byliśmy na niedzielę u Szymka a w ten łikend odwiedziała mnie Hania a kolejnego dnia Jasiu i Gabryś. Ech.... sezon letni w pełni!

Cannes, Monaco, St.Tropez-bywa się

Wakacje! W końcu mogłem trochę więcej nacieszyć się rodzicami i to jeżdżąc po świecie! Wpakowaliśmy się w autko i... jakoś tak wyszło, że przejechaliśmy nim 4tys kilometrów!!! Mama mówi, że sporo, ale ja sprawowałem się nieźle, więc pewnie pobijemy ten rekord wkrótce.
We Włoszech i Francji na południu mają dużo tuneli i wieeeeeeelkich mostów, po których jechaliśmy. Kiedy tylko wjeżdżaliśmy do tych ciemności uspokajałem mamę: „Nie martw się mamusiu, niedługo stąd wyjedziemy. Na końcu będzie taka dziura”... A że tych tuneli mają tam bez liku, to stało się to zdanie najczęściej wymawianym przeze mnie w czasie urlopu :) No i jeszcze: „ Dlaczego ciągle stoimy?” owszem, owszem, korki też tam mają! Ale jak się jedzie trasą: San Remo- Monaco-Cannes-St.Tropez to się nie ma co dziwić. Mama czekała na jakiegoś Brata, ale nie kojarze żadnego takiego wujka........
W każdym razie- Widziałem wieeeeeeeeelką lokomotywę w parku w Como, jechałem teżewe (cytując przy tym, jak na patriotę przystało: „STOI NA STACJI LOKOMOTYWA, CIĘŻKA, OGROMNA I POT Z NIEJ SPŁYWA... TŁUSTA OLIWA”) Pociąg to pociąg w końcu!
Aha- no i poszliśmy też na cały dzień do Marinelandu- mają tam sporo zwierzaków. A dokładniej wielkie orki, delfiny, foki, lwy morskie, rekiny, pingwiny i żółwie...... Jednak jak tata zapytał wieczorem co mi się najbardziej podobało w Marinlandzie, powiedziałem bez zastanowienia: „taka rybka, o taka ciupeńka (pokazując paluszkami)”....Nie wiem czomu rodzice tak się chichrali z tego....?
Potem wjechaliśmy też na Aiguille di Midi (3842mnpm)- to taka góra koło mont blanka. Mama z Tatą pojechali na sam szczyt, a mnie nie chcieli wpuścić(zdobyłem tylko 2317mnpm) Cóż- sam pójdę następnym razem na piechotkę!!!! Ale widoki rzeczywiście piękne i jakies takie przeźroczyste to powietrze.....
Na koniec urlopu wylądowaliśmy jeszcze i wujka Sebastiana w Szwajcarii. Jeździliśmy na motorze, widzieliśmy ogromne jeziora z górami obok i cudne miasteczka.... a potem... do autka i do domku....ech....kiedy znowu wakacje?

kuzynka nr 2

No teraz to porażka. Zrobiło się ciepło i wogóle nie mam czasu na komputer! A jak już mam to mama przy nim siedzi...
Otóż nius numer jeden jest taki, że mam kolejną kuzynkę!!! Łucja przyszła na świat 28. maja i jest siostrą Hani (pamiętacie- tej ze zdjęć znad morza). Jest fajowa i nawet mi pozwolili się (z) nią chwilę bawić. Tylko ona jakaś taka niewyspana i głodna ciągle, co ją chciałem zaczepić to ona myk-i już śpi... Mam nadzieję że jej tak nie zostanie!!!
Potem poszukam fotki to mama wklei.....

niedziela, 24 maja 2009

majowo

Moja pasja największa- czyli koparki i traktory mają w końcu porządne miejsce do parkowania- mam swoją własną piaskownicę!!! A co! Niech tylko próbują mnie stąd wyciągnąc! :) Przekopuję, wykopuję, robię dziury, górki, tunele, babki.... ech.... piasek to jest to!
Poza tym jest ciepło i muszę teraz więcej podlewać... ale jest fajnie :)


Babcia wyjechała nad morze..... mówiła, że tam to dopiero jest piachu... hmmm... chyba poproszę rodziców o większą koparkę...............

kwietniowo

No nieźle.....coś nie mogę mamy zagonić, żeby mi aktualizowała bloga.... ciągle jakies inne rzeczy się dzieją.... A że pogoda dopisuje, to i nie chce sie w domu siedzieć. Mam teraz gdzie biegać, ale mam też masę obowiązków- sadzę z mamą kwiatki, podlewam (czasem mamę również), przyjmuję gości....Nie ma to tamto!
Tutaj jestem z moją kumpelką Zosią... fajna kobitka, co? ;)

Wędruję też po zoo... i nadal najbardziej lubie tygrysy! (ale ich jakoś nie chcą tak fajnie puszczać jak kózek- to i zdjęcie z kózkami)

Poza tym jest już pięknie i zielono w parku- często tam z mamą zaglądamy :)

czwartek, 9 kwietnia 2009

rozmówki

Apropos Kaczora Donalda.....
Siadamy sobie z mamą przy komputerze i mówię:

-Napisaj Kaczor Donald, proooooooszę ( i robię takie wieelkie oczy)
-Już napisałam
-I co?
-No nie wyświetla się
-No to niestety..........


-Idziemy Franio na zakupy?
-Nie, ja tu przyklejam przyklejki..... No i co ty na to?

-Chodź Franio, coś dostaniesz
-oooo, ciasteczko????
-Nie... (dostaje suszoną morelkę)
-oooo, morena!!!!


-Franio, a gdzie się podziały Twoje skarpetki?
-na górze się podziały....

Bierze płytę James'a Blunt'a i mówi: Słuchaj!!Tojest taki pan, co gra na gitarze, i śpiewa JU BIUTIFUL

niespodzianka dla mamy

NO to zaległości góra :)
Mama jakaś taka zakręcona i nie chce mi pokazać jak sam mam pisać bloga. A może to dlatego, że jak siadam razemz nią do komputera to zawsze mówię: napisz Kaczor Donald, napisz Kaczor Donald, proooszę....
No nieważne.... W każdym razie- dużo się dzieje. Mama miała urodziny, które nie były takie zwykłe do końca. Oczywiście zaśpiewałem jej piękne STO LAT, z buziakami, całuskami,dałem prezent. Jak na kochanego synka przystało. A wieczorem zaskoczyli ją wujki i ciocie. Przyszli całą bandą, śpiewali, przytargali torta i inne łakocie. No i kolegów dla mnie :)
Następnego dnia jechaliśmy w Tatry, żeby odpoczywać :) Jednak tata planował zupełnie co innego. Otóż w karczmie u Zapotocznego weszliśmy sobie na spokojnie na góralskie jedzonko,a tu kolejna ekipa zaczęła STO LAT!!!!!..... Ciocie, wujki, nawet z Irlandii i Francji!.... ech mama to zaczęła wyglądać normalnie dopiero następnego dnia. Już jej się tak nie otwierały oczy :)Chyba niespodzianka jaka szykowaliśmy z tatą się udała! No przecież już umiem dochować tajemnicy! Potemjeszcze 4 dni cudownego obijania sie w masie śniegu. :) oj było biało......



sobota, 7 marca 2009

takie tam...

Z wieści różnych:
Tata został koparką… a mama nie jest już mamą…..
Ale po kolei… Koparki to moje największe i najgłówniejsze hobby.. ubieramy się „na koparkę”, składamy klocki „na koparkę” a ostatnio nawet mój bunt przy wyciąganiu z wanny skończył się tym, że tata został koparką no i musiał mnie wyciągać wielką łychą (zrobioną z jego rąk) I tak już zostało :)… co wieczór… a co… sami mi pokazywali te koparki na Wojnowie :) to niech sie nie dziwią :)

Znam już moją rodzinę… dzisiaj gdy po raz trzeci wyszedłem z łożeczka i zawołałem mamę na górę tak to sobie pogawędziliśmy:
-chodź mamuś, chciałem się z tobą położyć… razem
-no dobrze, ale tylko na chwilkę….
-połóż się tutaj
-…. Ale fajnie się z tobą leży…:) mój kochany…jesteś moim kochanym synkiem, wiesz?
-nieeee, ja jestem Franusiem!!!
-ahaaaa…. No ale ja i tak jestem twoją mamusią…
-nie, ty jesteś Karoliną :)

No i tak to czasem po domu rozlega się głośne: Wojtkuuuu!!!!!!!Wojtuśśśśśśss, chodź tutaj!!! Albo: Karolinoooo!!! Karolinooooo! Uderzyłem się….:)

Dzwonię tez często i rozmawiam z wujkiem Szymonkiem, ciocią Asią, ciocią Anią... wszytkich juz poznaję :)

narty-Schladming 2009

Tym razem rodzice byli świetnie przygotowani do długiej podróży ze mną do Austrii! A Babcia jakiego łosia dla mnie znalazła (chyba pożyczyła od Hani- mojej kuzynki) to musicie zobaczyć! Specjalnie następnym razem zrobię zdjęcie! Ja też się przygotowałem i nie było żadnych problemów- żadnych mdłości, wymiotów i innych rzeczy, które wymęczyły mnie rok temu na tej samej trasie. Dużo rozmawiałem z Łosiem, trochę słuchałem muzyki i śpiewałem hity przedszkolaków. A na koniec mogłem sobie nawet pooglądać bajkę –ukochanego KRECIKA… i to w samochodzie J Jak mówię- rodzice się dobrze przygotowali!
Na nartach było bosko! Mieszkaliśmy w hotelu na stoku i codziennie pod naszymi oknami jeździła masa dzieciaczków ze szkółek narciarskich- może za rok też spróbuję? Jeździliśmy na sankach, chodziliśmy w głębokim śniegu no i przede wszystkim sporo ćwiczyłem celność (kulkami w dziadka/babcię/tatę itd.).. Potem było wesoło jak trzeba było po tygodniu odkopać auto- na szczęście okazało się, że pod tą górą śniegu jest NASZE :)….ech…. fajnie było…
Od Scladming 2009

grypa

najpierw dopadła na straszna grypa... zaczęło się od mojej 40-tki... na termometrze...Mama mówiła, że i tak jak na taki wynik nieźle się trzymałem. Następnego dnia padł tata… coś słabo się ruszał, kaszlał… a potem dołączyła i mama, która wszystko bolało… no i ja, jako, że już miałem tylko ok. 38st musiałem się nimi zająć. Tydzień trwało dochodzenie do siebie… głównie siedzieli pod kocami - bo ja to się od drugiego dnia już za bardzo nie dawałem… przecież moje klocki, kolejka i puzzle nie mogły mieć takiej długiej przerwy. W każdym razie w tydzień prawie udało nam się wyzdrowieć i „prawie” zdrowi pojechaliśmy na narty :)

poniedziałek, 9 lutego 2009

trochę zimy






Zima zima.... raz ze śniegiem, raz z błotem.... ogólnie nudzi mnie to ubieranie przed wyjściem na dwór... Niech już się zrobi ciepło!
Ostatnio napadało dużo śniegu i zrobiliśmy 2 piękne bałwany na podwórku :) Sam im zakładałem kapelusze i oczy! Ale najfajniej i tak się rzuca śniegowymi kulkami, a że cela mam niezłego to mama z tatą są bez szans. Robimy też aniołki na śniegu- to też lubię :)
Poza tym niestety dopadła nas jakaś grypa i wszyscy kaszlemy,gorączkujemy (podobno pobiłem swój rekord i osiągnąłem magiczną 40-tkę) i ogólnie nic nam się nie chce. Chociaż ma to swoje plusy- oglądamy dużo bajek i śpimy razem :)
Ale leczymy się ostro bo niedługo jedziemy na narty!
aha- podobno u cioci Asi w brzuchu jest moja drugA kuzynkA :)

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Now Rok

Nowy rok, nowe wyzwania! Nowy Rok rozpocząłem w czerwieni na tzw RED-PARTY-ŻELUJ-MODELUJ. Imprezowałem razem z Szymkiem, Tymkiem i Mateuszkiem do późna :) Chodzę też na basen- podoba mi się ogromnie bo nawet zacząłem pływać z „motylkami” i mama trzyma mnie coraz dalej- jeszcze trochę i sam popędzę żabką :) Odkrywam też uroki nurkowania i póki co bawi mnie to ogromnie- uśmiech od ucha do ucha choć mama prosi, żebym jak nurkuję zamykał buzię- ale przecież wtedy nie będzie tyle zabawy :)
Poza tym dzwonię często do dziadzi- to mój ulubiony rozmówca :) nawet jeśli go nie ma po drugiej stronie słuchawki.... a na pytanie jak było na basenie odpowiadam- NIC TAKIEGO :) no jasne, dla jednych to nic takiego.....
byłem też u mojej kuzynki Hani, muszę przyznać, że dziewczyna robi się coraz bardziej kumata..... niedługo już w ogóle zawładniemy zabawkami RAZEM! No i może dołączy do nas jeszcze ktoś, bo ciocia coś dziwnie okrągła się zrobiła..... Mama mówi, że ma w brzuszku dzidziusia....hmmm zjadła go???