Ależ długo nic nie pisałem... hmm od czego by tu zacząć.
Łóżeczka nadal nie ma.... może jakiś Anioł (będzie musiał byc silny) mi jakieś przyniesie? W końcu już nie jestem małym dzieckiem...musze mieć coś dorosłego..
Poza tym to mięliśmy teraz w domku wujka przez kilka dni.... ale musiałem sie szybko nauczyć trochę francuskiego i angielskiego, żeby się z nim dogadywać. Całkiem nieźle mi to wychodziło, szczególnie, że wujek przywiózł mi piękne LEGO ze zwierzakami :):):)
Ale przez te kilka dni rzeczywiście mój rozkład dnia ulagał pewnym zmianom- a to do babci, a to z tatą więcej (np byłem TYLKO z tatą u Pani Doktor!!!)... a w niedzielę pojechaliśmy wszyscy razem na lotnisko i widziałem wielkie samoloty jak lądowały i startowały...fajnie było :)
Teraz wracam do swojego rytmu.....
Ostatni czas sponosruje słowo: NIE!
-nię będę jadł chlebka
-nie chcę pomidorka
-nie chcę zupk
-nie pójdę na dwór-nie chcę rajtuzów/butów/spodni/koszuli
-nie wózkiem- na rączkach!-nie chcę klockami się bawić... przykro mi
-nie chę rysować
-nie idę się kąpać....
itd itp.... mama wygląda na zmęczoną czasami :)ale jest jeden plus- przestała mnie namawiać do jedzenia.... mówi coś w stylu: Nie chcesz- nie jedz. Kiedyś musisz zgłodnieć!
..... ta...... muszę? :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
uważaj Franiu niedługo wymyślą ten stary sposób: "chcesz mało zupki czy dużo?" "założysz zielone rajtuzy czy czerwone?" nie daj się nabrać :) :) :)
to już nie działa... próbowali :)
:D :D :D :D :D
no tak ... na Szymciowego starszego brata też działało do czasu :)
ale jakoś z głodu nie zdążył do tej pory umrzeć.... :D
Franek, a może zrób mamie niespodziankę i zjadaj wszystko, nim zapyta?
Element zaskoczenia może być istotny ;-)
Prześlij komentarz