wtorek, 5 kwietnia 2011

kwietniowo




Pogoda dopisuje, więc jeżdżę ostro na rowerze. Weekend minął szalenie intensywnie- najpierw rozpoczęliśmy sezon ogrodowy-pomogłem mamie rozsadzić krokusy, co ich się dużo namnożyło, podlewałem niektóre kwiatki, drzewka, wyciągnąłem ów rower! No i zajęcia dużo, bo przecież mamy znowu ślimaki! Zebrałem je do mojego rowerowego koszyka, dałem trawkę, żeby miały co jeść a nawet gąsienicę co się nawinęła mamie przy krokusach!
Potem byłem na urodzinach u Kacpra, a po nich jeszcze u cioci Moniki i wujka Mateusza, bo oni sobie urodzili małą Maję i chciałem ją zobaczyć-w końcu prawie sąsiadka!
A w niedzielę też rozplanowane co do godziny- msza na Biskupinie, potem obiadek u Babci Tereski, potem urodziny Franka L.-kumpla z przedszkola....ech...nie nadążam ;)

A mama to się dziś bardzo cieszy bo Jędruś w końcu powiedział MAMA ;) do tej pory królowało TATATATATATATA, ew BABABABABABA... i inne dźwięki. Ale kiedy mama rzuciła się, żeby go obcałować i wyściskać -brat popatrzył na nią zdziwiony z czego ta się tak cieszy, uśmiechnął również i zaczął swoje:TATATATATA :)

i jeszcze taki wiosenny akcencik z naszego ogródka ;)

1 komentarz:

Dekupażownia Jagodzianki pisze...

Widzę, Franku, że masz bardzo pracowity kwiecień. Zbieranie ślimaków jest bardzo odpowiedzialnym zajęciem! ;)

Pozdrawiam, jagodzianka.