tak to jest- najpierw mnie uczą, pokazują, czytają....a potem sie doprosić nie można... mowa tu o jajku! znacie wierszyk o jajku? - "a to co, a to co? - jajko drogą szło, napotkało patelnicę i udaje jajecznicę".... no i zamiast spać zacząłem sie późnym wieczorem domagać jaja! Zacząłem od "AM, AM, AM".... więc mama zgaduje:piciu?-NIE, kanapeczkę?-NIE, jabłuszko?- NIE.... musiałem użyć innych metod i pokazałem- TAM, TAM, TAM! (pokazując kuchnię) - a jak byliśmy w połowie drogi pomyślałem, że możeteraz się mama domyśli: BABO, BABO, BABO, BABO.... Ale kiedy mama spojrzała na mnie ze zdziwieniem musiałem już jej dobitnie palcem pokazać o co mi chodziło- i pokazałem kieliszeczki na jajeczka..... Oj nie było łatwo mnie przekonać, ze o 21.30 już nie pora na jajeczka.... ale za to rano były pyszne!
KOMUNIKACJA to jest to!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz